Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Żużel. Dariusz Ostafiński. Bez Hamulców 2.0: Grand Prix w wersji lajt. W Get Well wróci stare (felieton)

Rywalizacja w Grand Prix jest na takim poziomie, że wystarczyło ostrzejsze wejście Leona Madsena, by przez park maszyn w Pradze przeszedł pomruk niezadowolenia. Grupa nasyconych zawodników zrobiła z cyklu lajtową zabawę.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Leon Madsen WP SportoweFakty / Jarosław Pabijan / Na zdjęciu: Leon Madsen

Aktualne składy drużyn: PGE Ekstraliga | eWinner 1. Liga | 2. Liga Żużlowa

Bez Hamulców 2.0 to cykl felietonów Dariusza Ostafińskiego, redaktora prowadzącego dział żużel na WP SportoweFakty.

***

Kiedyś Grand Prix, to była walka o ogień. Iskry leciały na torze, a nagromadzenie wielkich gwiazd na metr kwadratowy parku maszyn było ogromne. A jak trzeszczały kości, to nikt się nie dziwił. Teraz (w Pradze) wystarczyło jedno ostrzejsze wejście Leona Madsena i już dało się słyszeć pomruk niezadowolenia u kilku zawodników. Jak on mógł, szanujmy się. Słowem taka łagodniejsza wersja wyprostowanego środkowego palca, który rok temu zobaczył Nicki Pedersen.

Kiedyś było to nie do pomyślenia. Tam, gdzie byli Tomasz Gollob, Jason Crump, czy wspomniany Pedersen, a wcześniej Tony Rickardsson i inne gwiazdy, zwyczajnie nie mogło zabraknąć ostrej, twardej jazdy. Teraz mamy lajtową zabawę chłopaków, którzy (z nielicznymi wyjątkami) gdzieś schowali pokłady sportowej złości i agresji. A może, po prostu, przenieśli je tam, gdzie zarabia się pieniądze, czyli na ligę.

ZOBACZ WIDEO: Pedersen omal nie staranował Jensena. Jak to ma się do rodzinnej atmosfery w Falubazie?

Czytaj także: Kołodziej odrzucił ofertę współpracy z Hancockiem

Oczywiście celowo pewne rzeczy przejaskrawiam, bo przecież w żużlu, jakby nie było, trudno uniknąć takiej twardej, męskiej walki. Ona musi być. To nie jest już jednak takie tornado, jakie przechodziło przez boks przywoływanego tutaj wcześniej Pedersena po przegranych przez niego biegach. Teraz u większości przeważa myślenie: nic się nie stało, jutro też jest dzień.

Ten cyrk będzie się oczywiście kręcił, bo walka o złoto sama w sobie jest elektryzująca. Nie liczmy jednak na to, że temperatura sporu na torze wkrótce jakoś się gwałtownie podniesie. Chyba że w biegach między tymi, którzy potrafią odrobinę więcej i trochę bardziej im zależy. Czytaj, mają większe możliwości i chęć, by przekuć to na jakieś medale. Dawnego Grand Prix z zawodnikami skaczącymi sobie do gardeł już jednak nie ma. W zamian jest zabawa z zachowaniem należytej ostrożności, żeby przypadkiem nie było żadnego zadrapania przed ligą.

Te kilka akapitów gorzkiej refleksji na temat Grand Prix to efekt nie tylko przemyśleń własnych, ile rozmów z ludźmi, którzy pamiętają cykl sprzed lat od kuchni i w identyczny sposób oglądają go teraz. Żadna z nich nie powiedziała wprost, że teraz mamy GP mięczaków oszczędzających kości, ale to stwierdzenie było gdzieś na końcu języka.

Dodam tylko, że to, co teraz widzą bardziej wnikliwi obserwatorzy, bierze się z tego, że główni aktorzy, choć o wielu z nich powiedzielibyśmy, że to młode wilczki, są już nasyceni. Dorobili się wielkich pieniędzy i już nic nie muszą. Jeśli nie mają wielkich sportowych ambicji, względnie ogromnych możliwości, to medale w GP nie są im do szczęścia potrzebne. Ważne, że kasa na koncie się zgadza.

Czytaj także: W warsztacie miliony, a wyników brak

Dość już jednak tego GP, czas na Get Well. Wiele osób mówi, że dobrze by było, jakby rodzina Termińskich dała sobie z żużlem spokój. Padają argumenty, że się nie znają, że robią to bez serca itp. Jak sobie myślałem, kto w zamian, to szybko przyszło mi do głowy, że tylko i wyłącznie Adam Krużyński. Z wielkim wsparciem miasta dałby radę. Oczywiście nikt nie mógłby już wtedy mówić, że na czele klubu stoi osoba, która nie ma o żużlu bladego pojęcia.

Nie wiem, jak Krużyński, ale w samym Toruniu sporo plotkuje się o tym, że do klubu może wrócić stare, czyli Jacek Gajewski (były menedżer i wiceprezes) i Mariusz Wilczyński (były członek rady nadzorczej KS Toruń, do niedawna także sponsor klubu). Nie wiem, jak bardzo te pogłoski są prawdziwe (na pewno wymieniona dwójka dobrze się zna i pozostaje ze sobą w świetnych relacjach). Być może kolportuje je obecny obóz rządzących, by powiedzieć miastu i sponsorom – jeśli nas nie wesprzecie, to będą oni. Gorzej jeśli żużlowy Toruń myśli, każdy, byle nie Przemysław Termiński.

Czy też odnosisz wrażenie, że w Grand Prix juz nie ma tego ognia i tej walki, co kiedyś?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (22):
  • RECON_1 Zgłoś komentarz
    W ramach uatrakcyjnienia i trzeszczenia kości proponuję autorowi wsiąść na zuzlowke, odkręcić manetke gazu na full i spróbować przejechać więcej niż do pierwszego łuku... :)
    • Marek Literski Zgłoś komentarz
      brak panu redaktorowi trzasków kości ? proponuję przejście na redagowanie mieszanych sztuk walki .
      • sinalco78 Zgłoś komentarz
        GP, czyli Indywidualne Mistrzostwa Świata to zawsze był, jest i będzie prestiż. Wiele się zmieniło, ale to "znak czasów". Że kiedyś było inaczej jest normalną sytuacją w każdym
        Czytaj całość
        sporcie. W speedwayu też. Inne są prędkości, inny sprzęt, inna infrastruktura, aczkolwiek oczekiwania kibiców takie same- chcemy oglądać widowisko. Pan Redaktor pisze, że kiedyś "trzeszczały kości", zatem właśnie szacunek dla młodych, obecnych uczestników cyklu, że potrafią jechać z poszanowaniem rywala i walczyć o medale. Sam tęsknię czasami do czasów Golloba, Crumpa, Pedersena, Rickardsona, ale wtedy była to nie lada gratka, bo możliwości oglądania, śledzenia GP były niewspółmiernie mniejsze i na każdy odcinek cyklu czekało się jak na "Dynastię"- to było święto. Teraz jest trochę inaczej, ale nie można narzekać. Każdy chciałby zostać Mistrzem Świata, więc nie odmawiajmy zawodnikom braku ambicji. Sprzęt i warunki na tyle się wyrównały, że nie ma "gwiazd", a są chłopacy którzy walczą w sportowej walce i każdy z 16 może zostać tym najlepszym. A czasy seryjnego wygrywania jednego zawodnika minęły zdaje się bezpowrotnie. I o to chodzi. Inaczej z torów GP wiałoby nudą.
        • tad Zgłoś komentarz
          Od dawna domyślałem się że nie którym członkom nie jest po drodze z Państwem Termińskich od czasu przekupstwa meczu zabranie młodzieży być może tejemne rozmowy zaprzyjaźnionym
          Czytaj całość
          zawodnikiem i.t.d a cierpi tylko sport , kibice do tego zatrudniony nie lubianym Frączakiem
          • DMS83 Zgłoś komentarz
            Żal mi tego co pisał ten tekst, musi pisać o sporcie, czyli o czyms czego nie rozumie... przypuszczam, że sportu na poważnie nigdy nie uprawiał, dlatego tak często się meczy w swoich
            Czytaj całość
            artykułach i wywiadach prowadzonych z ludźmi sportu,... gdyby miał choć troche doswiadzczenia, wiele rzeczy byłoby mu łatwiej zrozumieć
            • obitroter Zgłoś komentarz
              Kto trzyma takiego jełopa w SF? No chyba że ma jakieś kwity na właścicieli bo nikt normalny takiego pierdoły tam by nie zatrudniał
              • Filip Gawroński Zgłoś komentarz
                Dosyć o grand prix, czas na get well.... Darek oszczędź już! Rozumiem ze Torun świetny i ważny ośrodek ale nudny się robisz szukając ciągłej sensacji
                • jacektorun Zgłoś komentarz
                  Panie Ostafiński,nie wiem z jakiego miasta pan pochodzi,ale Toruń to nie tylko speedway,i jest wielu mieszkańców którzy sobie pompowania miejskich pieniędzy w ten sport zwyczajnie nie
                  Czytaj całość
                  życzą.Żużel to prywatna impreza,i niech sobie prywatnie tą zabawę ktoś opłaca.Szczególnie teraz,gdy w niemal stu procentach,skład złożony jest z obcych...Tak więc niech się pan nawet nie łudzi że miasto wyłoży miliony.
                  • Gekon Zgłoś komentarz
                    [quote]Tam, gdzie byli Tomasz Gollob, Jason Crump, czy wspomniany Pedersen, a wcześniej Tony Rickardsson [/quote] Odnoszę k#rwa wrażenie, że Ostafiński myśli że Rickardsson rywalizował z
                    Czytaj całość
                    Ivanem Maugerem i Barrym Briggsem.
                    • Kuluarom śmierć Zgłoś komentarz
                      Kuluar błagam, zabij sb.
                      • Angrift Zgłoś komentarz
                        Dosc juz tego GP, czas na Get Well.Powiedzial Ostafinski.Jak na syna Janusza i Grazyny to mocna wypowiedz.
                        • DYX86ZG Zgłoś komentarz
                          Lait ale ten ostafiński to łeb. Co za słownictwo.
                          • Lukaz Zgłoś komentarz
                            Jak w cyklu jeździ taki płaczek Janowski to jak to ma wyglądać Mam nadzieję że jak będzie poza ósemka to już mu nikt dzikiej karty nie da w prezencie
                            Zobacz więcej komentarzy (9)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×