Emocje sięgnęły zenitu. Kamery telewizyjne zarejestrowały mocną wymianę zdań

WP SportoweFakty / Mateusz Jaśkowiak / x.com/CPLUS_SPEEDWAY / Na zdjęciu: Josh Pickering
WP SportoweFakty / Mateusz Jaśkowiak / x.com/CPLUS_SPEEDWAY / Na zdjęciu: Josh Pickering

Josh Pickering miał swój wkład w awans Fogo Unii Leszno do PGE Ekstraligi, ale po sezonie podziękowano mu za starty. Australijczyk w ostatnim czasie jest na ustach wielu fanów - za sprawą swoich słów.

Josh Pickering w minionym sezonie wykręcił średnią biegową 1,529 na którą złożyło się 110 punktów i 20 bonusów w 85 wyścigach. Kiedy Fogo Unia Leszno awansowała do PGE Ekstraligi, to praktycznie jasne stało się, że Australijczyka dalej w barwach leszczyńskich Byków oglądać nie będziemy.

W rozmowie z brytyjskim "Speedway Star" żużlowiec nie ukrywał, że Fogo Unia Leszno... mogła mu pomóc w osiągnięciu lepszych rezultatów. Konkretnie miał na myśli inne numery startowe, które dawałyby mu lepsze pola startowe (więcej TUTAJ). Teraz znów jest na ustach wielu kibiców Byków.

ZOBACZ WIDEO: Bajerski bez pardonu o byłych podopiecznych

A to za sprawą materiału wyemitowanego w serialu "Misja awans. Ostatni łuk do PGE Ekstraligi" z pierwszego meczu finałowego Metalkas 2. Ekstraligi w Bydgoszczy. Australijczyk po dwóch seriach startów miał na swoim koncie jeden punkt. Rozważano wycofanie go z trzeciego startu, ale dostał szansę. W ferworze walki upadł na tor i został wykluczony.

Nic dziwnego, że kiedy Fogo Unii uciekał wynik, to zdecydowano się na rezerwy taktyczne. Ta decyzja nie spodobała się zawodnikowi, co zarejestrowały kamery telewizyjne. Żużlowiec wdał się w ostrą wymianę zdań ze Sławomirem Kryjomem.

- Człowieku, wyjadę z trzeciego pola, jestem szybki. Zawsze wygrywam z trzeciego - wypalił 29-latek do dyrektora klubu, w towarzystwie którego oglądał dwunasty bieg. Fogo Unia tamtą gonitwę wygrała 5:1 i traciła osiem oczek do Polonii.

Pickering raz jeszcze zabrał głos w kierunku Kryjoma. Przekazał mu, że wygra kolejny wyścig, ale kiedy dyrektor klubu odszedł od żużlowca, ten krzyknął w jego kierunku. - Nie przyjadę za tydzień! Kryjom ze stoickim spokojem odpowiedział mu, że to... jego wybór.

Po chwili zobaczyliśmy kolejne kadry, w których Pickering zarzuca m.in. brak szansy na zdobycie kolejnych punktów. Nie obyło się bez wulgaryzmów i rzucania kaskiem. Dyrektor klubu przed kamerami wyznał, że to było jego jedno z największych spięć w parku maszyn, ale kiedy emocje opadły, to żużlowiec przesłał mu wiadomość tekstową, w której przeprosił za zachowanie.

Całe zajście na linii Sławomir Kryjom - Josh Pickering można obejrzeć poniżej:

Komentarze (8)
avatar
pan wszystkich wszystkich panów
10.12.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
I On chce do GP... 
avatar
Atomic
10.12.2025
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
Ciekawy materiał ale po co robić z tego jakąś sensację ? Normalna sprawa, że będą różnice zdań i tarcia gdy zawodnik chce jechać, a trener musi patrzeć na wynik zespołu i robić zmiany. 
avatar
Don Ezop Fan
10.12.2025
Zgłoś do moderacji
4
2
Odpowiedz
Kryjom ogarniety, nie tak jak Czekanski kiedy w '98 stawial na Waldka Szube albo Chomski na Szewczykowskiego czy THJ;) 
avatar
krzyzak1313
10.12.2025
Zgłoś do moderacji
13
11
Odpowiedz
lessssno to najgorsze wiejskie bagno razem z gorzowem , to odpad. 
avatar
Przechodniu! Trzymaj się zebry
10.12.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Wstrząsający szok aż sieć zawrzała 
Zgłoś nielegalne treści