WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

NBA. Świetny mecz i 2-0 w finale Zachodu! Warriors pokazali serce mistrza

Golden State Warriors odrobili 17 punktów straty z pierwszej połowy i chociaż przegrywali jeszcze ośmioma punktami na pięć minut przed końcem, znów pokonali Portland Trail Blazers. Tym razem 114:111 i w serii do czterech zwycięstw, prowadzą 2-0.
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
Getty Images / Ezra Shaw / Na zdjęciu: Stephen Curry

Świetny mecz w Oakland. I znów trzeba oddać mistrzom, co mistrzowskie. Golden State Warriors wyszli z dużych tarapatów i po walce w końcówce spotkania pokonali Portland Trail Blazers 114:111. Przede wszystkim zwyciężyła drużyna, bo obrońcy tytułu byli w czwartek prawdziwym kolektywem. Jeden z ich liderów, Kevin Durant nie wystąpi też w trzecim i czwartym meczu finału Zachodu, ale Warriors właśnie drugi raz triumfowali nawet bez niego. Jest 2-0. 

Trail Blazers mieli nawet 17 punktów zaliczki w pierwszej połowie, a na cztery i pół minuty przed końcem prowadzili 108:100. Wtedy zza łuku trafiali odpowiednio Seth Curry oraz Meyers Leonard. Wydawało się, że Portland będzie w stanie utrzymać korzystny wynik, aczkolwiek w następnych posiadaniach ich koszykówka zupełnie się posypała. Bardzo istotne próby pudłował C.J. McCollum, a Damian Lillard popełnił faul kiedy rywal rzucał zza łuku. Jako, iż był to Stephen Curry trzy zdobyte "oczka" z linii stały się faktem, a Warriors błyskawicznie odzyskali prowadzenie.

Tylko na moment, bo pięknym za nadobne odpowiedział bratu Seth Curry. Ich rodzice, obecni na trybunach przecierali oczy ze zdziwienia, a zarazem zachwytu. Młodszy z rodzeństwa trafieniem za trzy doprowadził do wyniku 111:110 na niewiele ponad minutę przed końcem. Portland mieli szansę, ale dla Warriors takie sytuacje to norma. I wtedy pokazali całe piękno koszykówki. 

ZOBACZ WIDEO Co się dzieje z Krzysztofem Piątkiem? "Pięć meczów bez gola może przydarzyć się każdemu"

Curry do Draymonda Greena, ten podał lobem do Kevona Looneya, a środkowy wsadem odzyskał prowadzenie dla mistrzów. McCollum znów spudłował, a Golden State w podobny sposób, co chwilę przedtem znów trafili do kosza. Tym razem Curry oddał piłkę ścinającemu Greenowi, a ten niepilnowany sam dał drużynie rezultat 114:111. Goście poprosili o przerwę, wyrównać w ostatnich sekundach miał Damian Lillard, ale Andre Iguodala popisał się niesamowitym przechwytem. Obrońca Warriors wziął mu piłkę, kiedy ten składał się do rzutu. 

- Wiemy, jak wygrywać. Jesteśmy mistrzami. Dla niego to był trudny mecz w ataku, ale i tak wykonał najważniejszą akcję w całym spotkaniu, świetnie broniąc Damiana - mówił o Iguodali Curry w rozmowie z ESPN. - Wszyscy dziś robili wielkie rzeczy w drugiej połowie. Draymond, Kevon, Andre. Ukłony dla was i mojego całego zespołu - dodawał Steph.

Czytaj także: Analiza NBA. Ryzykowna taktyka Portland Trail Blazers przeciwko mistrzom ligi

Golden State Warriors nie przeszkodził fakt, iż trafili tylko 9 na 29 oddanych rzutów za trzy i popełnili 16 strat. Mieli 30 drużynowych asyst. Każdy z zawodników dał coś od siebie. Stephen Curry w 39 minut zanotował 37 punktów, osiem zbiórek i osiem asyst, trafił tylko 4 na 14 prób za trzy, ale wykorzystał wszystkie 11 osobistych. Klay Thompson dodał 24 "oczka", a Draymond Green zapisał przy swoim nazwisku 16 punktów, 10 zebranych piłek, siedem kluczowych podań oraz pięć bloków.

Kluczowa była też postawa ławki rezerwowych. Looney zdobył 14 punktów i siedem zbiórek, a Jordan Bell uzbierał 11 "oczek". Co warte podkreślenia, PTB wygrywali do przerwy 65:50, ale po zmianie stron wyszli na parkiet zupełnie inni Warriors. - Wiedzieliśmy, co musimy zrobić, żeby odnieść zwycięstwo. Trener przypomniał nam w przerwie w mocnych słowach, że powinniśmy się obudzić i zacząć z nimi rywalizować. Czwarta kwarta była niesamowita, wszyscy byli częścią naszego powrotu i tego zwycięstwa - komentował Stephen Curry prosto z parkietu w rozmowie z Doris Burke. 

W drużynie z Portland Damian Lillard oddał 16 rzutów z gry, z których trafił tylko sześć. Rozgrywający zanotował 23 punkty, pięć zbiórek oraz 10 asyst. McCollum przy 23 oddanych próbach uzbierał 22 "oczka", a 16 miał wchodzący z ławki rezerwowych Seth Curry. Ten, co ciekawe trafił tyle samo "trójek", co starszy brat. Seth wykonał ich przy tym o siedem mniej.

Trzeci mecz finału Konferencji Zachodniej, tym razem na terenie Trail Blazers odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę o godz. 3:00 czasu polskiego. 

Czytaj także: Genialne otwarcie półfinałów. Arka Gdynia wytrzymała napór Anwilu Włocławek

Wynik:

Golden State Warriors - Portland Trail Blazers 114:111 (29:31, 21:34, 39:24, 25:22)
(Curry 37, Thompson 24, Green 16 - Lillard 23, McCollum 22, Curry 16)

Stan serii: 2-0 dla Warriors

Czy Golden State Warriors pokona Portland Trail Blazers 4-0 lub 4-1?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • WuMike 0
    Szkoda mi Portland. Tym razem zawiedli obaj liderzy: McCollum oraz Lillard. Kluczem do zatrzymania Warriors jest nieprzegranie z nimi trzeciej kwarty. Niestety, oni w niej odrobili całe straty niemalże, z pierwszej połowy.

    Cóż, miałem nadzieję, że Blazers dojrzali do zwycięstw z GSW w playoffs, ale na razie wygląda to nieciekawie.

    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Atomic 0
    Świetny mecz. Aż szkoda Blazers ale ktoś musi przegrać... rewelacyjnie zagrał Seth Curry bo jego brat już przyzwyczaił do takich występów. W GSW na nieprawdopodobnym poziomie gra Green, który jest na teraz najbardziej wszechstronnym zawodnikiem w lidze
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Kasyx 0
    Nie można wygrać z GSW, jeśli w kilka minut trzeciej kwarty, traci się 15 punktów przewagi.
    Po raz kolejny dwójka liderów Portland nie potrafiła sforsować dobrej defensywy gospodarzy.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×