WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Niepokojąca wizja Edwarda Przybyły. "Ciarki przeszły mi po plecach"

Trener i były sędzia międzynarodowy jest optymistą ws. bliskiej przyszłości polskich skoków. W jego głowie pojawiła się jednak niepokojąca myśl. - Zaczynaliśmy sukcesy od Czecha Mikeski. Oby na Czechu się nie skończyły - zastanawia się Przybyła.
Dawid Góra
Dawid Góra
PAP / Grzegorz Momot / Na zdjęciu: Michal Doleżal

Stefana Horngachera, który zdecydował, że nie przedłuży kontraktu w Polsce, określa jako "wspaniałego trenera". 

- Decyzja należała do niego. Facet ma swoją rodzinę. Zresztą spodziewałem się takiej decyzji. Spotkaliśmy się kiedyś w Hinterzarten na zawodach młodzieży. Jego syn zaczął skakać. Nic dziwnego, że Horngacher chce być bliżej rodziny - tłumaczy decyzję Austriaka były sędzia.

Przybyła zaznacza, że trener z Niemcami też będzie musiał jeździć po całym świecie. Dokładnie tak samo, jak z Polakami. Jednak trenując naszych zachodnich sąsiadów, będzie częściej w domu. Skróci się też czas dojazdów. Poza tym Horngacher wcześniej był zawodnikiem. Już wtedy miał mało czasu na sprawy związane z domem.

ZOBACZ WIDEO Lewandowski o współpracy z Piątkiem. "Będzie coraz lepiej. Mamy trochę inny sposób grania"

Kiedy Przybyła dowiedział się, że to Michal Doleżal będzie kolejnym szkoleniowcem Polaków, przeszły mu ciarki po plecach. - Zaczynaliśmy sukcesy od Czecha Mikeski. Oby na Czechu się nie skończyły. Oczywiście nie mam nic przeciwko Doleżalowi, po prostu pojawiła się we mnie taka myśl. Michal był bardzo fajnym zawodnikiem, ale trudno mi powiedzieć, jak się sprawuje w kadrze. Warto jednak przypomnieć, że sami zawodnicy go chwalą. Zapewne się nie mylą.

Pierwsze słowa Michala Dolezala jako trenera kadry. "W życiu takie wyzwania trzeba przyjmować" >>

Były sędzia domyśla się, że Doleżal będzie kontynuować pracę Horngachera. - Chłopaki mówili jednak, że Czech lubi nowe pomysły, więc może wprowadzić trochę swoich pomysłów. W kwestiach motoryki i fizyki zapewne wiele się nie zmieni.

Jeśli chodzi o przyszłość polskich skoków, Przybyłę podbudowały ostatnie sukcesy Polaków w Pucharze Kontynentalnym. Aleksander Zniszczoł dwa razy zwyciężył, a Andrzej Stękała dwa razy był drugi. - To już dorośli chłopcy, 23 i 25 lat, najwyższy czas, aby wziąć ich do kadry A.

W polskiej kadrze raczej nie było zgrzytów, a dobra atmosfera to podstawa. Przybyła podkreśla, że jeden polski skoczek nadal musi cieszyć się sukcesami drugiego.

Apoloniusz Tajner zdradził, kiedy poznał decyzję Horngachera i odsłonił kulisy wyboru Dolezala >>

- Nie możemy liczyć na to, że Kamil będzie wygrywać i wszyscy będą chodzić koło niego na paluszkach. Dziś mamy kilku chłopaków ze zwycięstwami w zawodach Pucharu Świata. A sam Kamil ma świetne podejście, on zawsze osiągnięcia kolegów przyjmuje z uśmiechem. Zdaje sobie zresztą sprawę z tego, że czas szybko płynie - zaznacza Przybyła.

Polub Sporty Zimowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (9):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • jotwu 0
    No nie mogę;krawiec kombinezonów zostaje trenerem? To pomysł dekarza? Już mieliśmy pepika,wiemy jak to się skończyło.Jeśli taki dobry,to dlaczego nie trenuje Czechów?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Olek Wysocki 0
    Niestety Małysz z Tajnerem się nie popisali. Mówią, ze jest super, ale prawda jest taka, że najlepsza drużyna świata zatrudnia trenera bez doświadczenia i bez sukcesów. To jest tak jakby reprezentacja Francji w piłce nożnej ogłosiła, że za Deschampsa zatrudniła właśnie Ricardo Sa Pinto i wszystko będzie dobrze. Nie będzie...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Ireneusz Cichy 3
    Nie rozpaczajcie. Nie przeceniajcie roli trenera. Na to, że trener to minimalny procent sukcesu sportowca przykłady można mnożyć. Zacznijmy od skoków. Był Małysz, zmieniali się trenerzy kadry, a dalej był tylko Małysz. Kadra Rosji – jest Klimow a reszta ruskich nie kwalifikuje się do fazy głównej (do 50-tki). Kruczek miał sukcesy z kadrą Polski, nie dlatego że był dobry, tylko dlatego, że miał dobrych zawodników. Gdyby był trenerem od którego zależy sukces, to Włosi też skakaliby dobrze, a nie skaczą, bo nie ma tam talentu. Kowalczyk – była, była przez wiele lat, a następczyni nie widać. Biathlon mężczyzn – był Sikora i nic więcej. Dalej z innej „beczki”– piłka nożna – były Orły Górskiego – była grupa wybitnych zawodników, były sukcesy, ta grupa zaczęła się kruszyć i było po sukcesach. Fajdek – Włodarczyk – dlaczego trenerzy tych zawodników, jeśli sukces zależy od trenera, nie wychowują kolejnych medalistów i rekordzistów. Dlatego, że przede wszystkim musi być wybitny zawodnik z talentem. Pyrek, Rogowska w skoku o tyczce były medalistkami najważniejszych imprez lekkoatletycznych – jeśli ich sukcesy były uzależnione od trenerów, to dlaczego Ci trenerzy nie wychowują kolejnych medalistek. Ich następczynie nie mają talentu i skaczą po 4,30 max. i nie pomoże żaden trener. Dalej – piłkarze ręczni – była grupa dobrych zawodników, zmieniali się trenerzy – były sukcesy. Grupa się wykruszyła, zmieniają się trenerzy, a sukcesów nie ma. W wielu innych dyscyplinach i konkurencjach tak jest. Powtarzam – trener to minimalny procent sukcesu. Przede wszystkim talent i forma zawodnika. Nie przeceniajcie roli trenera.
    Ireneusz Cichy Nie przeceniajcie roli trenera. Trener to ułamek sukcesu. Jeśli nie ma talentu i formy , nie pomoże żaden trener. Na to stwierdzenie przykłady można mnożyć nie tylko w skokach. W wielu innych dyscyplinach też.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×