WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

W związku dziwią się Mateuszowi Szczepaniakowi. 3 tysiące długu, a taka awantura

W PZM zastanawiają się, dlaczego Mateusz Szczepaniak zrobił burzę, skoro Wanda zalega mu tylko 3 tysiące złotych. Taką informację przekazał klub. Od osoby z bliskiego kręgu zawodnika dowiadujemy się, że o 3 tysiące chodzi, ale dopiero teraz.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: żużlowcy Speedway Wandy Kraków

KUP bilet na Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland!

Na początku stycznia tego roku Mateusz Szczepaniak mówił nam o prawie sześciocyfrowych zaległościach, jakie ma względem niego Arge Speedway Wanda Kraków. Do PZM całkiem niedawno dotarła jednak informacja, że zaległości wobec żużlowca wynoszą raptem 3 tysiące. W związku zastanawiają się więc, o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego Szczepaniak nadał sprawie taki rozgłos?

Od osoby z bliskiego otoczenia zawodnika dowiadujemy się jednak, że o 3 tysiące, a konkretnie o 3,5 tysiąca złotych, chodzi dopiero teraz. Gdy sprawa zaległości Wandy wobec zawodnika była opisywana, to wówczas suma zadłużenia mogła przyprawić o ból głowy. W międzyczasie klub jednak przelał jedną transzę i teraz regulaminowy dług Wandy wobec Szczepaniaka, dotyczący sezonu 2017, jest niewielki.

Czytaj także: Byli zawodnicy Wandy pytają, kiedy dostaną swoje pieniądze

Inna sprawa, że żużlowiec nadal czeka na przelew z tytułu dodatkowej umowy sponsorskiej, jaką zawarł, startując w Wandzie. Te pieniądze nie są jednak objęte procesem licencyjnym, więc Szczepaniak jest zdany na łaskę  krakowskiego klubu. Inna sprawa, że prezes Paweł Sadzikowski jest w kontakcie z zawodnikiem, odbiera od niego telefon i co jakiś czas spłaca parę groszy. Pewnie dlatego nie ma z tego jeszcze większej burzy.

Swoją drogą, to gdyby znieść limity finansowe i wrzucić wszystkie kontrakty w proces licencyjny, to nie byłoby tłumaczeń klubów, że zawodnik się awanturuje, a przecież oni zalegają mu niewielkie pieniądze. U Szczepaniaka to jest 3 tysiące plus. I ten plus jest całkiem spory. Dla związku sprawa może być czysta, bo zgodnie z licencją chodzi o drobne, ale już zawodnik ma prawo martwić się o, to kiedy i czy w ogóle dostanie swoje pieniądze.

ZOBACZ WIDEO Majewski: Zawodnicy nie mogą się chować po meczu

Czy dodatkowe umowy reklamowe zawodników z klubami powinny być objęte procesem licencyjnym?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (37):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • sympatyk żu-żla 0
    Kolego i z tym postem coś napisał zgadzam się jak najbardziej .Klub nie odpowiada za kasę sponsorską. Jak widzę po tym poście wiesz dokładnie że żaden sponsor,zawodnik nie powie na jaką sumę jest kontrakt.Jest tak zwane prawo handlowe.Kogo zawodnik reklamuje idzie dojść po reklamie .Dobrze wszyscy wiedzą że zawodnik to żywy słup reklamowy.Jak sponsorzy płacą za tą usługę to wszyscy wiedzą.Nie tylko Szczepanik ma z tym sponsoringiem problem ale inni zawodnicy też czekają na kasę
    karol3414 Ale to bardzo dobrze, że sponsor zawodnika nie jest brany w procesie licencyjnym. Gdyby tak było to zaraz by się okazało, że ktoś wpadł na pomysł wykończenia konkurencyjnego klubu, podstawiając lipnego sponsora ich zawodnikowi. Umowa sponsor-zawodnik to normalna umowa pomiędzy dwoma podmiotami, w której klub nie jest stroną i nie ma żadnych obowiązków i praw z niej wynikających. Oczywiście sponsor ma prawo powiedzieć, że warunkiem zawarcia umowy jest jazda w konkretnym klubie, bo może chodzi mu o reklamę lokalną, tu gdzie prowadzi działalność, ale z tego powodu też nie można twierdzić, że klub odpowiada za niewypłacenie przez sponsora pieniędzy zawodnikowi.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • karol3414 0
    Ale to bardzo dobrze, że sponsor zawodnika nie jest brany w procesie licencyjnym. Gdyby tak było to zaraz by się okazało, że ktoś wpadł na pomysł wykończenia konkurencyjnego klubu, podstawiając lipnego sponsora ich zawodnikowi. Umowa sponsor-zawodnik to normalna umowa pomiędzy dwoma podmiotami, w której klub nie jest stroną i nie ma żadnych obowiązków i praw z niej wynikających. Oczywiście sponsor ma prawo powiedzieć, że warunkiem zawarcia umowy jest jazda w konkretnym klubie, bo może chodzi mu o reklamę lokalną, tu gdzie prowadzi działalność, ale z tego powodu też nie można twierdzić, że klub odpowiada za niewypłacenie przez sponsora pieniędzy zawodnikowi.
    sympatyk żu-żla Zgodzę się z tobą klub zadłuży się na niekorzyść zawodników Ogłasza bankruta i wszyscy zawodnicy są na lodzie.Sponsoring sponsorski jak pisałem nigdzie nie jest jak do tych czas brany pod uwagę.Jest zawodnik co w tym sezonie będzie reprezentował Lublin już jest w kolejnym klubie a klub owszem płaci mu po parę złotych to się ciągnie już kilka sezonów .Jeżeli ma się prezesa na słuchawce to nie trzeba robić zadymy o kasę. Gorzej będzie z wdową po Tomku.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • sympatyk żu-żla 0
    Zgodzę się z tobą klub zadłuży się na niekorzyść zawodników Ogłasza bankruta i wszyscy zawodnicy są na lodzie.Sponsoring sponsorski jak pisałem nigdzie nie jest jak do tych czas brany pod uwagę.Jest zawodnik co w tym sezonie będzie reprezentował Lublin już jest w kolejnym klubie a klub owszem płaci mu po parę złotych to się ciągnie już kilka sezonów .Jeżeli ma się prezesa na słuchawce to nie trzeba robić zadymy o kasę. Gorzej będzie z wdową po Tomku.
    karol3414 Więc w artykule napisano, że w czasie gdy Szczepaniak mówił o dużym zadłużeniu to było ono znacznie większe i było to zadłużenie klubu wobec zawodnika, a nie sponsora. Druga sprawa jest taka, że związek tym stwierdzeniem się ośmiesza. Zadłużenie to zadłużenie, jakie by nie było, to wierzyciel ma prawo domagać się jego zwrotu, nawet jeśli jest to "tylko" 3500,00. Czy ma prawo robić aferę? Owszem, ma. GKSŻ mówi, po co robić hałas, a potem są zdziwieni że pojawia się kolejny klub z ogromnym zadłużeniem. Klub jest likwidowany i zawodnicy mogą się bujać. Trzecia sprawa, to jeśli dobrze pamiętam, to Szczepaniak nie robił wielkiej afery. Owszem, mówił o zadłużeniu ale mówił też, że jest w kontakcie z klubem i cały czas coś się dzieje w temacie.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (34)
Pokaż więcej komentarzy (37)
Pokaż więcej komentarzy (37)
Pokaż więcej komentarzy (37)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×