Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Ostatni taniec Dwyane'a Wade'a

Jego występ w meczu przeciwko broniącym tytułu Golden State Warriors wzbudził zachwyt w całej lidze. Ostatnio pod pewnym względem stał się lepszy od Michaela Jordana. On sam jednak twierdzi, że to jego ostatni sezon. Kim naprawdę jest Dwyane Wade?
Bartłomiej Maj
Bartłomiej Maj
Dwyane Wade Getty Images / Rob Foldy / Na zdjęciu: Dwyane Wade

Największa legenda Miami Heat, Dwyane Wade, zapowiedział we wrześniu zeszłego roku, że obecny sezon będzie jego ostatnim.

W ostatnim czasie miewa przebłyski formy ze swoich najlepszych czasów, dosyć regularnie notując występy ze zdobyczą co najmniej 20 punktów, a 27 lutego zelektryzował fanów NBA fantastyczną grą w końcówce meczu przeciwko broniącym tytułu mistrzowskiego Golden State Warriors. Kiedy ważyły się losy tego niezwykle zaciętego spotkania, dwie minuty przed końcem trafił z półdystansu rzut o tablicę, wyrównując wynik na 118:118, a w ciągu ostatnich 18 sekund trafił dwukrotnie za 3 punkty - najpierw wówczas, kiedy Heat przegrywali czterema punktami, a następnie popisał się niewiarygodnym refleksem, oddając równo z końcową syreną rzut na wagę zwycięstwa, zbierając piłkę po swojej poprzedniej próbie rzutu, zablokowanego przez Jordana Bella, i trafiając od tablicy na wagę zwycięstwa. Wade zanotował bardzo dobry występ patrząc również na cały mecz - 25 punktów przy niemal 60 proc. skuteczności rzutów z gry, 7 zbiórek, 3 asysty, przechwyt i dwa bloki. Walnie przyczyniło się to do pokonania Warriors.

Był to z pewnością jeden z najbardziej pamiętnych momentów obecnego sezonu, oprócz chociażby 50 punktów Derricka Rose'a przeciwko Utah Jazz czy game-winnera Jamesa Hardena przeciwko Warriors na początku stycznia.

Wade w pomeczowym wywiadzie przypomniał zwycięski rzut Kobego Bryanta przeciwko Heat z 2009 roku, kiedy to ówczesny lider Lakers trafił za 3 ponad nim samym. Podziękował dawnemu rywalowi za jego Mamba Mentality i wskazanie mu sposobu na skuteczne zakończenie meczu w takiej sytuacji.

ZOBACZ WIDEO Serie A: Co za pudło! To będzie kiks sezonu. Parma pokonała Genoę [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Pokonani przeciwnicy w samych superlatywach wyrażali się na temat Wade'a. Kevin Durant stwierdził że Wade to niesamowity zawodnik i człowiek. Draymond Green dodał, że dzięki takim występom, obecnie dorastający fani koszykówki mogą zobaczyć próbkę tego, na co było Wade'a stać w szczytowym momencie jego kariery, ponad 10 lat temu.

Charakterystyczną częścią obecnych rozgrywek stało się dla Wade'a wymienianie koszulkami z zawodnikami przeciwnych drużyn - zrobił to już kilkanaście razy, pozując do pamiątkowych zdjęć m.in. z LeBronem Jamesem, Dirkiem Nowitzkim, Anthonym Davisem, Vincem Carterem, Kembą Walkerem, Bradleyem Bealem, Donovanem Mitchellem, CJ McCollumem, Kylem Lowrym czy Jamalem Crawfordem.

Czytaj także: Vince Carter, czyli weteran, jakiego w NBA jeszcze nie było

Wade notuje w bieżących rozgrywkach średnie na poziomie 14 punktów, 4 zbiórek i 4 asyst na mecz, rzucając na najwyższym w karierze procencie za 3. W ostatnich dniach, w zwycięskim meczu przeciwko Hawks, blokując dwa rzuty, Wade przebił legendarnego Michaela Jordana pod względem liczby bloków w karierze, jeśli wziąć pod uwagę zarówno sezon regularny jak i playoffs. Ma ich obecnie na koncie 1053, Jordan zaś 1051. Była to zawsze jedna z najmocniejszych stron jego gry - jako jeden z zaledwie kilku zawodników w historii NBA występujących na pozycjach rzucającego obrońcy czy rozgrywającego, może pochwalić się zablokowaniem co najmniej 100 rzutów w jednym sezonie, czego dokonał w rozgrywkach 2008-09 (miał ich na koncie 106).

Wciąż jest jednym z najważniejszych graczy Miami Heat, którzy na dzień dzisiejszy (10 marca) zajmują 8 miejsce w konferencji wschodniej, uprawniające do udziału w fazie playoffs. Jeżeli Wade dotrzyma słowa i zakończy karierę latem tego roku, to z pewnością niemal wszyscy fani NBA chcieliby przedtem zobaczyć go w playoffs - wszak wiele spośród jego najlepszych meczów i najbardziej pamiętnych momentów pięknej kariery, miało miejsce właśnie na tym etapie sezonu.

W przeciwieństwie do wielu legendarnych zawodników, którzy zmagali się pod koniec swoich karier z kontuzjami, będąc mało przydatnymi graczami dla swoich drużyn, Wade wciąż jest w stanie pozostawać zdrowy i grać na wysokim poziomie (opuścił w sezonie 2018-19 jak do tej pory tylko 10 z 65 meczów rozegranych przez jego zespół). Cieszy to tym bardziej dlatego, że Wade w swoich najlepszych czasach miewał poważne problemy ze zdrowiem - urazy wykluczały go czasem z gry nawet na kilka tygodni czy miesięcy - chociażby w sezonach 2006-07 i 2007-08, opuścił aż 62 ze 164 możliwych do rozegrania meczów.

Pomimo tego, że Dwyane Wade ma za sobą wspaniałą karierę, pełną zarówno indywidualnych jak i zespołowych sukcesów, to można czuć pewien niedosyt, wydaje się że mógł osiągnąć jeszcze więcej, w czym przeszkodziły mu właśnie kontuzje. W 2013 roku przyznał, że żałuje poddania się operacji usunięcia łąkotki w lewym kolanie, jaką przeszedł w 2002, występując w drużynie uniwersytetu Marquette w Milwaukee. Stwierdził, że przyczyniło się to do jego przewlekłych problemów z kolanami w czasie zawodowej kariery.

Wade urodził się i dorastał w południowej części Chicago. Wspomina, że jego dzieciństwo było bardzo trudne, z uwagi na to, że jego matka, JoLinda, była uzależniona od alkoholu oraz narkotyków i spędziła kilka lat w więzieniu za handel kokainą, a przez sporo czasu ukrywała się także przed wymiarem sprawiedliwości. W wieku 9 lat wraz z siostrą przeprowadził się do ojca, który był sierżantem w armii amerykańskiej. Oznaczało to przeniesienie się z Chicago do oddalonego o 32 kilometry, niespełna 8-tysięcznego miasteczka Robbins, również w stanie Illinois. Mały Dwyane, jeszcze mieszkając w Chicago, regularnie był także świadkiem przemocy i wojen gangów. Zdarzało mu się widywać ludzkie zwłoki w koszach na śmieci. Jak przyznaje, obecność ojca uchroniła go przed zejściem na złą drogę i zaangażowania się w handel narkotykami czy członkostwo w gangu i od momentu przenosin do Robbins pozwoliło mu mieć normalne dzieciństwo, w którym skupił się na sporcie.

Jako koszykarz, wzorował się na Michaelu Jordanie i starał się grać w podobny do niego sposób, co bez trudu można zauważyć, oglądając występy Wade'a w pierwszej dekadzie XXI wieku, kiedy swoją grą zapracował na przydomek Flash, czyli Błysk, za sprawą swojej szybkości i atletyzmu.

W szkole średniej, Wade wyróżniał się przede wszystkim w futbolu amerykańskim, grając na pozycji wide receiver. Początkowo miał problemy z przebiciem się do podstawowego składu drużyny koszykarskiej, co zmieniło się, kiedy w lecie 1998 roku urósł o cztery cale, czyli ponad 10 cm. Ze względu na swoje problemy w nauce, nie mógł jednak przebierać w stypendiach uniwersyteckich. Tylko trzy uczelnie - Marquette, Illinois State i DePaul, zabiegały o pozyskanie go. Ostatecznie zdecydował się na tą pierwszą. Wade twierdzi, że Jack Fitzgerald, trener z czasów szkoły średniej, był jedną z najważniejszych osób w jego karierze sportowej po dziś dzień.

Wade doprowadził Marquette do Final Four w 2003 roku, gdzie jego zespół uległ Kansas, jednak on sam został wybrany do pierwszej piątki ligi akademickiej, a także uznany graczem roku w Conference USA, co było jasnym sygnałem, że mógł liczyć na wysoki numer w pierwszej rundzie draftu NBA. Tak też się stało, kiedy trafił z numerem 5 do Miami Heat.

Od samego początku profesjonalnej kariery, Wade był jedną z wyróżniających się postaci swojej drużyny. Został wybrany do pierwszej piątki najlepszych debiutantów ligi. Był jednym z trzech najlepszych graczy Heat, obok Lamara Odoma i Eddiego Jonesa. W playoffach 2004 roku, Wade poprawił nawet swoje statystyki w porównaniu do sezonu regularnego, a Heat dotarli do drugiej rundy, gdzie zaprezentowali się z dobrej strony przeciwko Indiana Pacers, drużynie z najlepszym bilansem w całej lidze (61-21), przegrywając jednak po sześciu meczach.

W kolejnym sezonie, Wade stał się supergwiazdą. Wraz z pozyskanym latem 2004 roku Shaquillem O'Nealem prowadząc Heat do 59 zwycięstw i przegrywając ostatecznie dopiero w siódmym meczu finałów konferencji przeciwko Detroit Pistons. Wade opuścił szósty mecz z powodu kontuzji -na wcześniejszym etapie tej serii zanotował znakomite występy, zdobywając 42 i 36 punktów w meczach nr 2 i 3, pomimo zmagań z zapaleniem zatok, grypą i obolałym kolanem. Wade wybrany został do drugiej piątki najlepszych graczy NBA, jak również drugiego składu czołowych defensorów.

W sezonie 2005-06, Wade poprowadził Heat do mistrzostwa NBA, w wielkim stylu pokonując Dallas Mavericks w finale, zwyciężając w sześciu meczach, pomimo przegranej w pierwszych dwóch. Wade zdobywał średnio 34.7 punktu w sześciu meczach tych finałów, co jest jedną z najwyższych średnich w historii NBA. Wyróżniał się także w obronie, notując niemal 3 przechwyty na mecz. Był to prawdopodobnie szczytowy moment jego kariery, chociaż cały sezon 2008-09 w jego wykonaniu również był fantastyczny. Wade notował wówczas 30.2 punktu, 5 zbiórek, 7.5 asysty, ponad 2 przechwyty i 1 blok na mecz, trafiając ponad 49% rzutów z gry. Był bardzo poważnym kandydatem do zdobycia nagrody MVP sezonu regularnego - ostatecznie uplasował się na trzecim miejscu za LeBronem Jamesem i Kobe Bryantem, chociaż znaczący wpływ na wyniki tego głosowania miał bilans drużyn, w których ci gracze występowali - Heat wygrali zaledwie 43 mecze, w porównaniu do 66 i 65 zwycięstw Cavaliers i Lakers, w których grali James i Bryant.

Wade pozostaje jednym z najwybitniejszych graczy w dziejach NBA, którzy nigdy nie zdobyli tytułu MVP sezonu regularnego, obok takich graczy jak Elgin Baylor, Jerry West, Rick Barry, George Gervin, Clyde Drexler, Patrick Ewing, Scottie Pippen czy Chris Paul. W tym gronie, Wade ma szanse być uznawany za najwybitniejszego, wraz z Westem.

W latach 2009 i 2010, Wade wybierany był dwukrotnie do najbardziej elitarnego grona zawodników NBA, czyli All-NBA 1st team, jako jeden z dwóch najlepszych zawodników na pozycjach obrońców (guards), wraz z K. Bryantem. W sezonie 2008-09 był najlepszym strzelcem NBA, zarówno pod względem liczby punktów zdobytych ogółem w sezonie regularnym, jak i średniej punktów na mecz. Na dodatek, zajął siódme miejsce w klasyfikacji asyst oraz drugie w przechwytach, a także stał się dopiero siódmym (według stanu z 2009 roku) zawodnikiem w historii NBA, który zanotował wskaźnik PER w sezonie regularnym na poziomie ponad 30 (Player Efficiency Rating, czyli wskaźnik ogólnej efektywności gracza, biorący pod uwagę wszystkie jego statystyki), co pokazuje, jak wszechstronnym był graczem.

Jedną ze zdolności, które pozwoliły Wade'owi na odniesienie wielkich sukcesów, jest umiejętność dostosowywania się do różnych ról i kolegów z drużyny. Udowodnił, że jest w stanie odnosić sukcesy zarówno we współpracy z dominującym podkoszowym (Shaquille O'Neal), jak też innym wybitnym obwodowym (LeBron James), zarówno w roli lidera drużyny (2006) jak i drugiej opcji (2012 i 2013). Jest to zaskakujące o tyle, że Wade nigdy nie był wybitnym rzucającym - np. w rzutach za 3 zawsze był poniżej przeciętnej, a gracze obdarzeni świetnym rzutem z dystansu, uważani są generalnie za łatwiejszych we współpracy z innymi gwiazdami w grze ofensywnej, z uwagi na zagrożenie, jakie stwarzają także nie mając piłki w rękach, lecz absorbując uwagę rywali, wychodząc po zasłonach (Ray Allen czy Kevin Durant są idealnymi przykładami). Wade znalazł jednak sposób na bycie bardzo skutecznym wsparciem dla LeBrona Jamesa w inny sposób - mianowicie ścinając pod kosz, wykorzystując w ten sposób swoje warunki fizyczne, siłę, szybkości, skoczność, koordynację ruchową, a także zdolność trafiania rzutów z trudnych pozycji w ekwilibrystyczny sposób, z czego zawsze słynął.

Czytaj także: Ósma z rzędu wygrana Rockets, spora wpadka GSW

Wade w finałach 2006 i sezonie 2008-09, grał na poziomie zbliżonym do Michaela Jordana w najlepszych czasach. Ze względu na kontuzje, Dwyane nie osiągnął tak wiele jak Kobe Bryant, jednak porównując obu tych zawodników w szczytowym momencie ich karier, trudno jednoznacznie wskazać na to, który z nich był lepszy. Biorąc pod uwagę cały dorobek indywidualny i zespołowy, Wade to na dzień dzisiejszy z pewnością trzeci najwybitniejszy rzucający obrońca w historii NBA, za Michaelem Jordanem i Kobe Bryantem (Jerry West przez większość kariery grał na pozycji rozgrywającego, choć często bywa niesłusznie klasyfikowany jako rzucający obrońca), oraz jeden z 20 czy 25 najlepszych koszykarzy wszechczasów, biorąc pod uwagę wszystkie pozycje. Mamy więc do czynienia z absolutnie wybitną postacią, dlatego fakt, że obecnie najprawdopodobniej możemy oglądać go w akcji na parkietach NBA ostatni sezon, czyni każdy jego kolejny mecz wydarzeniem wywołującym spore zainteresowanie kibiców, zwłaszcza Heat, gdzie spędził 14,5 z 16 sezonów, jakie rozegrał w najlepszej lidze świata.

W ramach ciekawostki - Wade występuje z numerem 3 z uwagi na Świętą Trójcę. Jest to jeden ze sposobów, w jakie chce zamanifestować swoją wiarę - jest chrześcijaninem. Przeznacza co roku 10% swoich zarobków na rzecz kościoła w Chicago. Wspiera w ten sposób również swoją matkę, która odmieniła swoje życie, znalazła oparcie w religii i została pastorem.

Czy Dwyane Wade jest jednym z 20 najlepszych graczy w historii NBA?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
washingtonpost.com, huffingtonpost.com, nba.com, espn.com, slamonline.com, time.com

Komentarze (1):

  • Katon el Gordo Zgłoś komentarz
    Dwyane Wade w pigułce. Kariera i osiągnięcia budzą szacunek. Miami Heat to on. Ja jednak nie należę do entuzjastów jego stylu gry. Zawsze negatywnie odbierałem i będę odbierał
    Czytaj całość
    zawodników, którzy w tak dużym stopniu opierają swoją grę na flopowaniu i faulach ofensywnych. Duża w tym rola sędziów, którzy "gwiazdom" pozwalają na więcej.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×