Reprezentacja Polski. To już dwa lata wzlotów i upadków z Jerzym Brzęczkiem u steru
Liga Narodów jako poligon doświadczalny
W październiku przyszedł czas na dwa kolejne mecze w Lidze Narodów. W Chorzowie Polska zagrała z Portugalią i ponownie z Włochami. "Kocioł Czarownic" na reprezentacyjną piłkę czekał dziewięć lat. Głód wielkiej piłki na Górnym Śląsku był już odczuwalny w czasie sparingu z Koreą Płd. w marcu, a teraz miała być jego zwiększona dawka.Zaczęło się od festiwalu bramek i prostych błędów z Portugalią. Choć Polska przegrała 2:3, to jednak nie zrobiła dobrego wrażenia. Dużo niepewności w grze, niedokładności, brak konsekwentności biły po oczach.
Podobnie było kilka dni później z Włochami - brak pomysłu, wolna gra, łatwe straty i głupio stracona bramka w samej końcówce, która eliminowała nas z elity Ligi Narodów. UEFA później zmieniła zasady, dzięki którym wciąż jesteśmy wśród najlepszych reprezentacji w Europie.
Po tych meczach pojawiły się krytyczne komentarze w stronę Brzęczka, że nie potraktował poważnie Ligi Narodów, tylko zaliczył ją do kolejnych sparingów przed eliminacjami do Euro 2020. Kibice i eksperci wytykali, że swoimi pomysłami na grę tak naprawdę wprowadza chaos i nieporządek, przez co kadra odstaje od topowych drużyn Europy pod wieloma względami. Naprawdę było nad czym pracować.