Była królową boksu, pozowała do "Playboya", pobiła mężczyznę. Pamiętasz Reginę Halmich?
11 września 2004 r. mistrzyni walczyła na własnym terenie, w hali w rodzinnym Karlsruhe. Jej przeciwniczka z USA, o pseudonimie "Baby Doll", zaprezentowała się z bardzo dobrej strony. Elena Reid kontrolowała przebieg pojedynku, Halmich była bezradna. Po końcowym gongu wydawało się, że pas trafi w ręce pretendentki.
Jednak werdykt sędziowski wprawił kibiców w osłupienie. Arbiter z Belgii wskazał na Reid, Polak Leszek Jankowiak widział walkę remisową (97-97). Najbardziej kuriozalną punktację zaprezentował Oliver Evers z Niemiec. Według niego Halmich wygrała 97-93. W tej sytuacji ogłoszono remis. A przy remisie mistrzyni zachowała pas.
Doszło do zaskakującej sytuacji. Pięciotysięczna publiczność w hali w Karlsruhe gwizdała i buczała, nie akceptowała takiego rozstrzygnięcia. Halmich denerwowała się, że nie zasłużyła na taką reakcję. Reid płakała.
Stało się jasne, że musi zostać zorganizowany rewanż. W grudniu 2005 r. w Magdeburgu kontrowersji już nie było. Halmich wygrała jednogłośnie na punkty (powyższe zdjęcie pochodzi z ważenia przed rewanżem).